• Wpisów: 250
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin: 30 983 / 2750 dni
 
maarcia
 
31 GRUDNIA 2012

Rok 2012 był najbardziej beznadziejnym rokiem ze wszystkich, odkąd zaczęłam zauważać linię oddzielającą świat dziecięcych marzeń od tej przereklamowanej rzeczywistości. Chcę go mieć za sobą.

Nie chcę gadać bzdur typu "nowy rok, nowe szanse", "od pierwszego postanawiam sobie.." czy "teraz to już na pewno mi się uda", bo wiem że to puste słowa.

Prawda jest taka że zepsułam wszystko co było do zepsucia. Rezultat? siedzę w Sylwestra przed komputerem, z bólem pulsującym w całym ciele(bo zdrowie też zepsułam) i z samotnością panoszącą się głucho po głowie.

Zastanawiam się tylko, ile ten rok przyniesie poranków, których wstanę z łóżka, ale po chwili i tak do niego wrócę z jękiem, że chcę umrzeć, i to no fucking jokes. No i czy będzie ich tak dużo jak w poprzednim roku, mniej czy więcej.
A może więcej będzie dni pod tytułem: " Gooood, why the world's so beautiful? It's scarying me"

I szczerze nie wiem, czego bardziej oszukuję. Bo jest mi tak bardzo wszystko jedno. (Taak, jest mi tak bardzo wszystko jedno, a mimo to wypłakuję swoje gówniane żale tutaj. ; ])

Jedyne do czego bedę musiała przyłożyć się w tym roku to szkoła, ale to musze zrobić anyway.
I zdrowie, które musze przestać niszczyć.

No, więc tak mniej więcej wygląda moja strona uczuciowa. Czarno-białe gówno, którego nie da się nijak zdefiniować. Nie potrafię zdefiniowac niczego tak by the way. Nie umiem określić siebie. Nie umiem zapytać siebie jak się czuję, nie potrafię zapytać kogoś jak on się czuje. Nie chcę o to pytać, gówno mnie obchodzi cudze życie, fejsbuki, związki, kłótnie, nowe ciuchy. Gówno. Istnieje kilka osób których życiem na serio się interesuję. A mimo to większość ludzi, których znam nadal uważa że jakimś cudem chcę słuchać o ich problemach. Nie wiem, daję jakieś znaki świadczące o tym? uśmiecham  się za dużo? Moje blond włoski ich do tego przekonują? Nie wiem, ale nie wytrzymam tego długo.

Uff, jestem chodzącym, obolałym workiem frustracji.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków